Kategorie: Wszystkie | jak nam idzie | zdjęcia małej Dżiny
RSS
środa, 07 czerwca 2006
nie obijamy sie

nie, nie

kazda wolna chwilke wolimy poswiecic Dzinie niz pisaniu bloga,

przynajmniej zanim mamy tyle pracy...

napisze tylko szybciutko (bo wlasnie skonczylam prace na dzis:( dopiero!), ze Dzina byla  z Pania Alina w Poznaniu, gdzie dojechala pociagiem!!! i nauczyla sie kilku nowych rzeczy i jest troche spokojniejsza (moze dalej zmeczona?:))

wtorek, 23 maja 2006
Dzina spi pod stolem

Wrocilismy wlasnie z pracy, szybki spacerek i nadrabianie zaleglosci.

Dni mijaja nam teraz szybciutko, wpadlismy w rutynke prawie, co Dzinie chyba odpowiada.

 Rano przychodzi sie przywitac i zaraz na balkon w naszej sypialni, sprawdzic co sie dzieje na ulicy:)

Pancia sie ubiera i biegniemy na spacerek do lasu, tam troszeczke wspolnego joggingu (pieknie biegnie przy nodze moim tempem) i zalatwienie potrzeb porannych.

Po sniadaniu cwiczymy znane juz sztuczki: "turlanie", "podawanie lapki", "noga" "do siebie" - w ramach porannego nakarmienia psa.

Potem albo Dzina zostaje w domu, albo jedzie z nami do roznych urzedow itp (oczywiscie czeka w samochodzie)

O 18 staramy sie dotrzec na plac, gdzie dawka zabawy z kolegami i szkolenia praktycznie konczy dzien suni.

My znowu w ciuchy "nie do psa" i do pracy.

Jeszcze jeden spacerek i kolacja Dziny i noc....

W weekendy (zaczynajac od czwartku) do pracy jezdzimy tez kilka razy w nocy -  np. o 2:00 na pol godziny, albo o 4:00 na chwilke. Wtedy zabieramy ja ze soba, zasypia najczesciej biedulka w samochodzie, ale po takiej  nocy wszyscy mozemy spac dluzej rano:)

Jest tez troche nowosci w samym szkoleniu, ale to jutro (mam nadzieje) opisze, bo Dzinka spi kolo moich nog pod stolem, i jak tak na nia patrze, zamykaja mi sie oczy:)

piątek, 19 maja 2006
troszkę zaległości

zaległości raczej w uzupełnianiu bloga i rozmowach z Anią, nie w szkoleniu!

ostatni tydzień minął szybciej niż bym chciała, zdarzyło się bowiem dużo (tu kilka wydarzeń z życia Dżiny, z naszego nie starczyłoby miejsca i czasu na wymienianie...)

w niedziele byliśmy w kinie (opis ze zdjęciami już niebawem)

po kinie, poszliśmy na festyn w parku, gdzi sunia lawirowała pomiędzy dziećmi z balonikami:) schemat jest taki (im bardziej się boi, tym bardziej skupia się na nas, nowe otoczenie- warto trzymać sie blisko nogi pańci)

kolejne dni na placu i pierwszy prawdziwy bunt - my już przy bramce, wołamy Dżina idziemy, a ona jedno spojrzenie "to papa, ja zostaje z kolegami"

chodzenie przy nodze w mieście super, na placu w czasie ćwiczeń bunt, jakby mówiła "te łażenie jest bez sensu, mogę podawać, warować, czekać, ale po co łazić?"

niestety znowu musielismy odiwedzić Panią Gosię (niestety, bo nie była to przyjacielska wizyta, ale "medyczna":))

taka już ta Dżinka "łapliwa", co chodzi po pieskach, to przyjdzie i do niej! Na placu kilka piesków ma kaszel kenelowy (jakoś tak), no i Dżina też zaczęła pokasływać (co u psa wygląda jakby się dusił !)

sytuacja już opanowana, jeszcze tylko trochę tabletek na wzmocnienie "dostaniemy"

niedziela, 14 maja 2006
w czasie deszczu ludzie się nudzą, a psy nie wiedzą dlaczego

piątek, 12 maja 2006
ups nie ma gruntu

Wczoraj Dżina ćwiczyła z Natalką, która też porusza się na wózku. Początki, jak to zwykle bywa...trudne, ale już po kilku minutach, sunia zorientowała się, że polecenia i smaczki wydaje Natalka. Bywało, że domagała się nagrody szybciej niż dziewczynka mogła podać i kładła pyszczek na jej kolanach (gdzie w woreczku leżała pokrojona kiełbaska), to bardzo rozbawiało Natalkę i chyba nawet sprawiało jej więcej radości niż świetnie wykonane polecenia.

Najważniejsze chyba jest to, że ani razu nie próbowała nawet wskoczyć na wózek! Robiła siady, warowanie, podawanie łapy, kilka razy podała rękawiczke z ziemi i czekała, w czasie kiedy Natalka objeżdżała ją wózkiem.

A dzisiaj: świat jest pełen niespodzianek. Już jakiś czas temu Dżina odkryła, że można wchodzić do płytkiego stawu u moich rodziców i super skakać w wodzie, i chlapać i pić jednoczesnie. Dzisiaj z miną "ja już się wody nie boję" wbiegła do głębokiego stawu, a tu UPS NIE MA GRUNTU. Chwila zaskoczenia, spojrzenie na nas i....piesek jak to piesek uświadomił sobie, że potrafi pływać, pieskiem oczywiście!

Jutro czeka nas (o ile Łukasz znajdzie siły po pracy w nocy:)) festyn w parku, a w niedziele kino, wrażania już niebawem:)

środa, 10 maja 2006
smaczek

W NAJBLIŻSZY PIĄTEK O GODZINIE 11:15, A PÓŹNIEJ 19:30 W RADIU BIAŁYSTOK USŁYSZEĆ BĘDZIE MOŻNA REPORTAŻ O DŻINIE i o nas wszystkich !!!

dzisiaj zdaliśmy sobię sprawę z kolejnego postępu, Dżina nauczyła się brać smaczki z ręki praktycznie nie gryząc

cała sztuka w podawaniu (ręka otwarta, na niej smaczek ewentualnie podtrzymywany kciukiem) przynajmniej na początku, teraz nawet gdy trzymamy smaczek dwoma palcami stara się brać go delikatnie, powoli (o ile można powiedzieć o jakimkolwiek "powoli" w przypadku Dżiny:))

wysterylizuj swojego zwierzaka

http://www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx

piesek bez rodowodu jest kundelkiem, choćby był najbardziej podobny do idealnego wzorca rasy

kupując pieska bez rodowodu, nie oszczędzamy, bo piesek taki może mieć wiele wad wrodzonych, leczenie kosztuje więcej!

jest tyle pięknych kundelków na świecie, które czekają na nas, my jednak nie możemy przygarnąć ich wszystkich...

DLATEGO WYSTERYLIZUJ SWOJEGO ZWIERZAKA!

wtorek, 09 maja 2006
spacer w lesie

Już kilka razy zabieraliśmy ją do rodziców, którzy mieszkają na wsi. Chodzimy tam na spacerki, z obiema suczkami. Sunie  nie bawią się razem, Dżina już nawet nie zachęca Luli, która jest gburem i bawić z gówniarą nie będzie. Tolerują się jednak, bardziej z naciskiem na Lula toleruje obecność Dżiny, pokazuje jej za to, czego nie wolno na jej terytorium np. kładzenia sie blisko ludzi.

Cieżko powiedzieć czy Dżina lubi te wyprawy, bo z jednej strony cieszy się jak już tam dojeżdżamy, podoba jej się bieganie po lesie, a najbardziej wchodzenie do stawów i pod wodospady rodziców (kładzenia się w wodzie po spacerze nauczyła ją Lula).

Z drugiej strony ostatnio jak zobaczyła Lulę wskoczyła do samochodu i nie chciała wyjść.

Łukasz mówi, że Lula w ogóle nie zwracałaby na nią uwagi, gdyby ta nie biagała w koło i nie piszczała "jak mi źle, ty się nie chcesz bawić, a ja tylko taka młoda suczka jestem a piiiiii, a piiiiii, baw się, ale nie dotykaj, bo się boję a piiiii, a piiiiii".

piątek, 05 maja 2006
jednogroszówkę poproszę

duzo pracy i innych zajęć nas ostatnio dopadło

dlatego tak szybciutko:

KTOŚ SIĘ CHWIALIŁ, ŻE PIESEK POTRAFI PODNIEŚĆ DZIESIĘCIOGROSZÓWKĘ?;)

Dżina dzisiaj nauczyła się podawać jednogroszówkę!!!

podaje generalnie wszytsko, co upuszczę na ziemię tzn nie odróżnia komendy "podaj rękawiczkę" od "podaj piłeczkę", ale to cc akurat trzmam w ręcę, potem położe, rzucę albo upuszczę przynosi do ręki

narazie wychodzi nam to w 100% w domku, więc na prezentacje zapraszamy do nas:)

sobota, 29 kwietnia 2006
pokleszczówka

niestety Dżinkę dopadła pokleszczówka:(

krew jest zarażona, ale nie jest tragicznie, dostała całą masę zastrzyków, nic nie je biedaczek i prawie ciągle śpi...:(

wszyscy mamy nadzieję na szybką poprawę, chyba nie jest tak źle, Pani Gosia mówiła, że po lekach wszystkie objawy mogą się nasilić, a ona tylko spokojnie śpi i bardzo dużo pije w między czasie (tzn, że nerki funkcjonują normalnie)

wygląda już lepiej, a przed chwilą nawet znalazła jakąś zabawkę i trochę ją potarmosiła!

wrrrrr niedobre kleszcze!

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Chcesz wspomóc szkolenie i utrzymanie Dżiny? skontaktuj się z Anią tel: O504 049 777
Dziękujemy